14 members
Witaj. Unholy Maiden Crew nie obiecuje łatwych kredytów ani czystych rąk. Oferujemy miejsce przy stole tym, którzy potrafią pracować, walczyć i trzymać kurs, gdy prawo milczy, a próżnia patrzy. Jeśli masz dość samotnych lotów — wejdź na pokład.
Minęły stulecia od czasów, gdy
żelazna pięść reżimu Messerów
dławiła wolność pośród gwiazd,
a całe światy uginały się pod
ciężarem strachu, przemocy i wojny…
W tych dawnych, mrocznych latach
kapitan Sophia Void, weteranka
i dowódczyni okrętu klasy
Perseus, odwróciła się od tyranii.
Porywając swój statek —
UNHOLY MAIDEN — zbiegła ku
rubieżom systemu Nyx, gdzie
rodził się ruch uchodźców, buntowników
i wolnych ludzi zwany
People’s Alliance…
Przez długie lata jej okręt osłaniał
uciekinierów, eskortował transporty
i stawał do walki z piratami oraz
siłami reżimu. Dla jednych Sophia
Void była bohaterką. Dla innych —
niebezpieczną iskrą mogącą
rozpalić nową rebelię…
W końcu przyszła zdrada.
Zwabiona sygnałem SOS z zimnych,
martwych rubieży Keeger Belt,
Sophia wyruszyła na swoją ostatnią
misję. UNHOLY MAIDEN zniknęła
bez śladu, a wraz z nią cała załoga.
Przez pokolenia los statku pozostawał
tajemnicą, a jego imię stało się
legendą szeptaną w dokach Levski…
Teraz, w roku 2956,
Alicia Void, spadkobierczyni
krwi i pamięci Sophii, odnajduje
w rodzinnych archiwach trop
prowadzący ku zaginionemu wrakowi.
Wraz z Karen Galaxy i garstką
wiernych towarzyszy wyrusza
w głąb pasa asteroid, by odkryć
prawdę pogrzebaną przez czas…
To, co odnajdą w ciemności,
nie będzie jedynie wrakiem dawnego
okrętu…
Lecz początkiem nowej historii.
Historii załogi, która narodzi się
z popiołów, stali i dawno zapomnianej
przysięgi…
UMC jest wspólnotą outsiderów, ludzi pogranicza i wolnych strzelców, którzy odcinają się od wielkich struktur, ale pozostają otwarci na współpracę, jeśli ta służy wspólnemu interesowi. Nie szukamy panów. Nie szukamy sztandarów, pod które trzeba się kłaniać. Szukamy własnej drogi i budujemy własne miejsce we wszechświecie.
Najbliżej nam do anarchistycznej wspólnoty zbrojnej: lojalnej wobec swoich, podejrzliwej wobec obcych, wierzącej w braterstwo, równość i wzajemną pomoc — ale świadomej, że bezsilny idealizm kończy się cudzą dominacją. Dlatego UMC żyje w nieustannym napięciu między wolnością a porządkiem, między równością a wpływem silnych osobowości, między pokojem a przemocą. Nie mamy złudzeń, że można zbudować świat bez hierarchii i bez konfliktu. Można jedynie pilnować, by nikt nie narzucił nam swojej.
Jesteśmy załogą, nie flotą paradną.
Rodziną z wyboru, nie biurem rekrutacyjnym.
Pomagamy swoim. Bronimy swoich. Zarabiamy razem.
A kiedy trzeba — wchodzimy w dym.
Chcesz poznać nas lepiej?
(ZAPRASZAMY NA DISCORD)
I. Twardy kręgosłup, miękkie serce.
Szukamy ludzi, którzy nie panikują przy pierwszym problemie, nie uciekają od odpowiedzialności i nie zostawiają załogi w tyle.
Ale twardość bez serca to tylko bandytyzm.
W UMC cenimy tych, którzy potrafią być cierpliwi wobec nowych, pomocni wobec słabszych i bezlitośni wobec tych, którzy żerują na innych.
II. Nie jesteśmy piratami. Jesteśmy konsekwencją.
Nie napadamy na przypadkowych górników, samotnych kurierów ani graczy, którzy po prostu chcą spokojnie robić PVE.
Nie budujemy reputacji na psuciu komuś wieczoru.
Ale jeśli ktoś atakuje naszych ludzi, nasze operacje, nasz ładunek albo nasze interesy — przestaje być „przypadkowym graczem”. Staje się problemem.
A problemy w UMC rozwiązuje się stanowczo.
III. Safe haven nie znaczy safe space dla tchórzy.
UMC ma być bezpiecznym portem dla tych, którzy chcą się uczyć, rozwijać i grać po swojemu.
Nowy pilot ma prawo nie umieć. Górnik ma prawo chcieć spokoju. Gracz PVE ma prawo nie być mięsem armatnim dla czyjejś nudy.
Ale każdy członek załogi powinien mieć w sobie minimum odwagi, żeby nie rozsypać się przy pierwszym alarmie.
Nie musisz być asem walki. Nie musisz być komandosem.
Masz jednak nie poddawać się mentalnie, zanim zacznie się akcja.
Dewiza pilota UMC:
Don’t be a pussy. Hold the line.
IV. Moralni, ale nie bezbronni.
Mamy zasady. Nie jesteśmy ścierwem. Nie pastwimy się nad słabszymi. Nie zdradzamy swoich. Nie robimy z organizacji śmietnika dla toksycznych zachowań.
Ale moralność nie oznacza bierności.
Nie będziemy stać z opuszczonymi rękami, kiedy ktoś nas okrada, prowokuje albo poluje na naszych ludzi.
UMC szuka osób, które rozumieją różnicę między agresją a okrucieństwem.
Agresja bywa narzędziem. Okrucieństwo jest słabością.
V. Praca zasługuje na ochronę.
Górnik, handlarz, mechanik, logistyk i pilot bojowy są częścią tej samej załogi.
Nie ma floty bez przemysłu. Nie ma przemysłu bez ochrony.
Jeśli ktoś chce spokojnie kopać, wozić, craftować, handlować albo poznawać grę — UMC ma być miejscem, gdzie może to robić.
Jeśli ktoś chce latać eskortą, bronić konwojów, polować na zagrożenia i robić hałas — też znajdzie tu swoje miejsce.
Jedni budują siłę organizacji.
Drudzy pilnują, żeby nikt tej siły nie ukradł.
VI. Załoga przed ego.
Nie potrzebujemy samotnych bohaterów, którzy rozwalają plan, bo chcą mieć ładny klip.
Nie potrzebujemy ludzi, którzy ryzykują cudzym czasem, ładunkiem i sprzętem tylko po to, żeby udowodnić, że są „alfa”.
W UMC liczy się załoga.
Czasem oznacza to walkę. Czasem odwrót. Czasem osłanianie słabszego statku. Czasem siedzenie trzydzieści minut w nudnej eskorcie, bo ktoś właśnie wiezie dorobek całego wieczoru.
Dyscyplina nie zabija zabawy.
Dyscyplina sprawia, że zabawa nie kończy się głupio.
VII. Nie szukamy ofiar. Szukamy ludzi, którzy wstają.
Każdy kiedyś zaczynał. Każdy kiedyś rozbił statek, zgubił trasę, źle wylądował, spalił quantum, nie trafił ani jednego strzału albo spanikował pod ostrzałem.
To nie problem.
Problemem jest postawa: marudzenie zamiast nauki, ego zamiast współpracy, tchórzostwo przebrane za cynizm i agresja skierowana przeciwko własnym ludziom.
UMC szuka rekrutów, którzy potrafią przyjąć porażkę, otrzepać kombinezon, wrócić do kokpitu i powiedzieć: “Jeszcze raz. Tym razem lepiej.”
Chcesz poznać nas lepiej?
(ZAPRASZAMY NA DISCORD)
